Weronika Tylek

Weronika Tylek
Pani Weronika prowadzi jazdy rekreacyjne dla dzieci i dorosłych w poniedziałki i środy między godziną 17 a 20.
numer telefonu: 660 674 097

Zdaniem naszych jeźdźców:

Miriam: „Weronisia moja kochana  Pamiętam jak darłyśmy ze sobą koty, nienawidziłyśmy się! Kiedy ona była w stajni ja nie przyjeżdżałam, kiedy ja byłam ona nie przyjeżdżała. Aż do pewnej jazdy. Wtedy zaczęła tłumaczyć mi co i jak, zaczęła poprawiać, dawać wskazówki. Pamiętam, że wtedy już nie nienawidziłam jej  Pamiętam też jak załapałam u niej plusa oddając siodło z Madraska na innego konia bo brakło i pojechałam w teren na oklep  Tak nasze relacje się ocieplały, aż w końcu zaczęłyśmy się naprawdę lubić  Nic więcej o niej nie napiszę jak jeszcze tylko to, że faktycznie ma talent do odkrywania talentów (jestem przykładem ;P Chociaż w sumie co to ze mnie za talent ;P) i jest zdecydowanie (sorry Melo i reszta załogi! ;*) najlepszą instruktorką Lukasyny  PS: Pani Izy tutaj nie wliczam bo to osobna bajka :))

Partycja: „Najlepszaa  XD Da się z nią pogadać i wgl fajna bardzo

Ewa: „Z pewnością ma talent do odkrywania talentów chociażby tych najmniejszych i brania ich pod swoje opiekuńcze skrzydełka. Jeżeli ktoś wykazuje choćby minimalne zainteresowanie i chęć do pracy, z otwartymi ramionami pomaga i daje niesamowicie dużo przestrzeni do ćwiczeń. Często pojmowana za drastyczną i bezduszną, jednak potrafi zrobić z worka ziemniaków kogoś, kto wie, do czego służy tyłek, ręce i łydki, a przede wszystkim łepetyna. Niesamowite było dla mnie zrozumienie, że nie wszyscy muszą kochać skakać i chcą pójść w nieco innym kierunku, a podrygiwanie na czworoboku nie jest czymś nudnym i monotonnym. Dobieranie koni na jazdy bez względu na sympatie i antypatie jeźdźców, podchodzenie do sprawy „po trenersku”, przejmowanie się swoimi podopiecznymi…do tego hala, którą nie koniecznie wszyscy lubią i czasami dziwne, aczkolwiek bardzo potrzebne do rozwoju ćwiczenia. Szczególnie miło wspominam potargane kartki pod kolanami, odpinanie strzemion, oklepy i indywidualne podejście. Zawsze wie, jak pomóc i pokazać błędy, a mimo to człowiek uczy się samodzielności, bo przecież to on siedzi w siodle…Przy niej człowiek dochodzi do wniosku, że kiedy następnego dnia nie może wstać z łóżka, a zakwasy rozjeździ dopiero na następnej jeździe, to znaczy, że trening był udany i dobrze pracował. Siniaki i obtarcia są atutem, a nie powodem do wstydu.

Danuta: „Podobno dużo krzyczy, ale ja tam tego nie zauważyłam.